wtorek, 23 września 2014

Cantuccini

Cantuccini to włoskie chrupiące ciasteczka, najlepiej smakujące umoczone w mocnej kawie.
Przez pewien czas zastanawiałam się nad różnicą pomiędzy cantuccini a biscotti, które kilka lat temu pokazywałam na Bayaderce. Po tym jak przeczytałam w różnych źródłach, różnicy jako takiej nie ma. Bo i biscotti, i cantuccini to po włosku ciastka. Biscotti z łaciny tłumaczy się jako dwukrotnie pieczone. I tak we Włoszech wszystkie ciasteczka będą nazywane biscotti. W Toskanii zaś na ciastka częściej mówi się cantuccini co z łaciny oznacza mniejszy brzeg lub koniec. Włosi oprócz kawy lubią delektować się tymi chrupiącymi ciasteczkami przy kieliszku dobrego czerwonego wina. Zachęcam do wypróbowania przepisu, który znalazłam na włoskim blogu The Miss Tools.

Cantuccini
przepis zmodyfikowany pochodzi z bloga The Miss Tools

składniki na około 35 ciasteczek:

300-320 g mąki pszennej luksusowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki masła
130 g orzechów włoskich
40 g posiekanych groszków czekoladowych (albo posiekanej czekolady)
3 małe jajka
130 g cukru
1 łyżeczka pasty waniliowej
kilka kropel aromatu migdałowego

Przygotowanie:

1. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Odstawiamy.
2. Jajka wbijamy do misy miksera. Ubijamy aż powstanie piana, dodajemy powoli cukier i masło i ucieramy przez 2-3 minuty.
3. Mąkę łączymy z niewielką szczyptą soli, następnie dodajemy masę jajeczną. Łączymy za pomocą łyżki albo, jeżeli tak jest nam wygodniej, ręką. Na końcu wsypujemy i łaczymy dokładnie z masą orzechy, aromat, pastę waniliową i czekoladę. Wyrabiamy dokładne, spójne ciasto. Dzielimy je na cztery równe części.
4. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Z każdej części ciasta formujemy wałek o szerokości około 3 cm. Wykładamy uformowane, lekko spłaszczone wałki do formy do pieczenia.
Pieczemy pierwszy raz około 25 minut. Następnie ostrożnie wyjmujemy formę i ostrym nożem tniemy każdy wałek na małe podłużne kawałki. Wykładamy ciasteczka na blachę. Pieczemy 10-12 minut w 180 stopniach Celsjusza. Wyjmujemy, studzimy. Ciasteczka przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku.


poniedziałek, 15 września 2014

Kostka brownie z karmelem i kawową pianką



Poproszono mnie o przygotowanie ciasta czekoladowego. Dano mi wolną rękę. Mogłam stworzyć co chciałam o ile w tym będzie czekolada. 
Od ponad roku lubię od czasu do czasu zasmakować deseru bananowego. Często w towarzystwie sosu karmelowego np.ten oto Banoffee Pie jaki pokazywałam jakiś czas temu na blogu.
Dla znajomych Brytyjczyków chciałam przygotować coś co zdecydowanie wpadnie w ich gust. Padło na brownie. Wyobraziłam sobie dodatek karmelu na kazdym kawałku.Wiedziałam że to będzie dobre. Sposób w jaki wykończyłam to ciasto- to już przyszło samo. 
Dzisiejsza kostka brownie łączy i czekoladę, i karmel i odrobinę posmaku kawowego. To cztery warstwy które rewelacyjnie się komponują w przepyszną całość. W piance tylko lekko czuć posmak kawy a natomiast przesłodka warstwa karmelu jest cieniutka tak aby ciasto nie wydawało się za słodkie. Polecam :) 


Kostka brownie z karmelem
z pianką kawową i czekoladową ganache 

składniki:

-185 g masła
-185 g ciemnej dobrej czekolady (min. 60 % kakao)
- 85 g mąki pszennej
- 40 g kakao
- 100 g czekolady posiekanej drobno
- 3 duże jajka
- 250 g cukru 

dodatkowo: 
 400 g gotowego karmelu w puszce
500 ml śmietany, 35 % tłuszczu 
400 g słodkiego mleka zagęszczonego
1,5 łyżki ekstraktu kawowego 
25 g żelatyny w proszku 
około 80 ml wody
140 g dobrej czekolady, u mnie 100 g czekolady 70 % kakao i 40 g mlecznej czekolady  
140 g śmietanki, około 30 % tłuszczu 

Wykonanie:

Brownie: 

1. Kroimy masło i ciemną czekoladę w kostkę, wrzucamy do miski. Umieszczamy nad garnkiem napełnionym do 1/4 gorącą lekko wrząca wodą ( tak, aby dno miski nie dotykało wody) i mieszamy co jakiś czas aż oba składniki rozpuszczą się. Uwaga: garnek z wodą najlepiej postawić na palniku i do minimum zmniejszyć płomień. Jak tylko masło i czekolada się rozpuszczą zdejmujemy miskę z garnka i odstawiamy do przestudzenia.

2. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza i kratkę ustawiamy na środkowym poziomie.
Wyścielamy papierem do pieczenia formę o wymiarach 20x20 cm.

3. Mąkę przesiewamy wraz z kakao nad średniej wielkości miską i odstawiamy na bok. Jajka wbijamy jedno po drugim do osobnego naczynia o dużej pojemności i miksujemy stopniowo wsypując cukier. Miksujemy na najwyższych obrotach około 3 do 8 minut w zależności od mocy miksera. Zależy nam na tym, aby jajka stały się kremowe i gęste i o jaśniejszej barwie. Można przeprowadzić test: wyłączamy mikser i delikatnie i powoli łopatkami unosimy odrobinę masy jajecznej i zrzucamy z powrotem. Jeżeli zostawi wzorek na kilka sekund, nie ma potrzeby aby dalej miksować.

4. Wystudzoną masę czekoladowo-maślaną wlewamy powoli do ubitych jajek. I drewaniana łyżką, co ważne: bardzo delikatnie i wolno, łączymy z jajkami. Najlepiej jest to robić mieszając łyżką tak jakbyśmy pisali nią ósemkę. Tak połączona masa będzie miała niezbyt  jednolity brązowy kolor.  

5. Następnie kakao i mąkę przesiewamy powoli nad masą tak aby ją pokryć. I w taki sam sposób, jak wspomniane w pkt. 4, delikatnie i powoli, ''w ósemkę'' łączymy składniki. Nie za długo.
Na końcu wsypujemy kawałki czekolady i krótko powoli mieszamy do połączenia.
Wlewamy masę do formy wyłożonej papierem i wstawiamy do piekarnika na 30 minut.
Po tym czasie lekko uchylamy drzwiczki, wysuwamy delikatnie foremkę i jeżeli brownies będą miały galaretowatą konsystencję, pieczemy dalej. Ja piekłam brownies około 40 minut. To w dużej mierze zależy od piekarnika a i też od tego jak dobrze ubiliśmy jajka.
Można pod koniec pieczenia sprawdzić patyczkiem. Powinien być nieoblepiony surową masą.
Brownies studzimy w formie. 

Warstwa karmelowa

Na ostudzone brownie wykładamy 2/3  karmelu z puszki i rozkładamy równo na wierzchu. 

Pianka kawowa

1. Dobrze schłodzoną śmietanę miksujemy dwie minuty na maksymalnych obrotach.  Następnie łączymy z mlekiem skondensowanym. Miksujemy dwie minuty. Masa powinna zgęstnieć. Dodajemy ekstrakt kawowy. Mieszamy i łączymy z resztą karmelu z puszki. Następnie wsypujemy żelatynę w proszku do garneczka, zalewamy 80-100 ml wrzącej wody. Podgrzewamy aż żelatyna się rozpuści. Następnie zdejmujemy z ognia. Do garneczka wlewamy około 5-6 łyżek masy piankowej. Garneczek umieszczamy na bardzo małym ogniu i podgrzewamy przez 1-2 minuty tylko po to aby połączyć masę z żelatyną. Żelatynę z masą z garneczka wlewamy do masy piankowej. Miksujemy od razu do idealnego połączenia. Masę wylewamy na warstwę karmelową. Wyrównujemy wierzch szpatułką. Wstawiamy do lodówki na około 8 - 12 h tak aby powstała pianka. 

Ganache czekoladowe

Czekoladę łamiemy w kosteczkę nad garneczkiem o mocnym dnie i łączymy ze śmietanką. Garneczek umieszczamy nad małym płomieniem, od czasu do czasu mieszając i nie doprowadzając do zagotowania. Dobrze rozpuszczoną, gładką i lśniąca ganache studzimy przez około 8-10 minut. Następnie za pomocą łyżki wykonujemy  na wierzchu pianki ozdobne esy-floresy. Ciasto po udekorowaniu ganache wstawiamy do lodówki albo inne zimne miejsce. Po kilku godzinach podajemy malutkie kwadratowe kawałki.

środa, 10 września 2014

Placuszki biszkoptowe z karmelem i bananami.

Pyszne placuszki przypominające ciasto biszkoptowe przygotowałam dla córeczek na śniadanie. Zniknęły w oka mgnieniu. Są dosyć słodkie ale jeżeli nie lubimy zbyt słodkich placków obniżmy ilość cukru albo po prostu zrezygnujmy z karmelu. Polecam :)

Placuszki biszkoptowe z karmelem i bananami 
okolo 10-12 niewielkich placków

4 białka
4 żółtka
1/2 szklanki cukru pudru
3/4 szklanki mąki pszennej luksusowej
 łyżeczka ekstraktu waniliowego
dodatkowo:
olej do smażenia
banany,pokrojone w plasterki
gotowy karmel w puszce, do podania

Przygotowanie:

1. Białka ubijamy na sztywno z niewielką szczyptą soli. Dodajemy stopniowo cukier i nadal miksujemy aż powstanie sztywna beza. Po czym dodajemy po żółtku, delikatnie mieszamy. Wsypujemy przesianą mąkę i dodajemy ekstrakt.  Mieszamy widelcem tylko do połączenia.
2. Ciasto przygotowane łyżką wykłądamy na rozgrzany olej na patelni. Smażymy z obu stron do złoto-brązowego koloru.
3. Placuszki podajemy ciepłe polane rozgrzanym karmelem, z plasterkami bananów.

niedziela, 7 września 2014

Racuszki z bananami, otrębami i pestkami słonecznika.

Obok chlebka bananowego, te racuszki są moim numerem 1, kiedy nie wiem do czego wykorzystać zbyt dojrzałe owoce.
Racuszki smażę coraz częściej na oleju kokosowym który pozostawia po smażeniu dosyć przyjemny zapach a i też jest dużo zdrowszy od oleju, jakiego zwykłam używać w kuchni.
Te placuszki z bananami są pyszne. Najlepiej smakują tuż po usmażeniu ale mogą być odgrzewane. Lubię je podawać z jogurtem greckim. Są wystarczająco słodkie dlatego rezygnuję tutaj z innych słodkich dodatków.

Racuszki z bananami, otrębami i pestkami słonecznika
około 20 niewielkich racuchów

składniki:
4 banany
20 g otrębów
łyżka nasion chia, opcjonalnie
25 g pestek słonecznika
130 g mąki pszennej
3/4 łyżeczki cynamonu, opcjonalnie
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
80 g cukru (można dać mniej)
120 g maślanki
2 białka
2 jajka, białka i żółtka osobno
niewielka szczypta soli
olej kokosowy, do smażenia
jogurt grecki, do podania, ewentualnie jogurt naturalny

Przygotowanie:

1. Banany kroimy w plasterki. Odstawiamy. Mąkę przesiewamy z proszkiem, cynamonem (opcjonalnie). Dodajemy pestki słonecznika, otręby i nasiona chia, opcjonalnie.
2. Białka ubijamy z niewielką szczyptą soli. Dodajemy stopniowo cukier. Następnie, powoli wsypujemy mąkę. Mieszamy powoli. Dodajemy pokrojone banany. Mieszamy wszystko do połączenia.
3. Na patelni rozgrzewamy 2- 3 czubate łyżki oleju kokosowego.
4. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy po jednej łyżce ciasta. Smażymy około 5 racuszków na raz, z jednej i drugiej strony do jasnobrązowego koloru. Podajemy od razu, najlepiej z jogurtem greckim.

Ciasto ze śliwkami, zarodkami pszennymi i nasionami chia.

Ponad miesiąc temu wróciłam z wakacji w Polsce.
Wyjechałam z niej zdumiona tym jak wiele się w niej zmieniło. Cieszyłam się tym, że mogę spotkać się z bliskimi, odwiedzić ludzi, których nie ma obok mnie na codzień. Z drugiej strony wyjechałam z  mieszanymi uczuciami co do zmian, jakie zaszły, wtedy kiedy mnie w Polsce nie było.
 
Do domu wracaliśmy wyposażeni w produkty, o które trudniej tutaj, na Wyspach. Ja, od pewnego czasu, zakochana jestem w zdrowym odżywianiu. Stąd w mojej walizce znalazły się między innymi: siemię lniane, mąki bezglutenowe ,zarodki pszenne i inne
Dzisiejsze ciasto ze śliwkami, nasionami chia i zarodkami pszennymi jest propozycją dla tych, którzy lubią zdrowsze ciasta.
Kilka słów o samych zarodkach.
Zarodki pszenne powstają podczas produkcji mąki. Te niezwykle wartościowe składniki są, podobnie jak to dzieje sie z otrębami, odrzucane. Zarodki pszenne są bogate w minerały i witaminy: E, B1, B2, B6, niacynę, potas, wapń, kwas foliowy i wiele innych. Dostarczają organizmowi białka i stanowią źródła błonnika, który usprawnia perystaltykę jelit. O nasionach chia pisałam wcześniej ale przypomnę, że dużo w nich białka, są bogate w błonnik i sycą największy apetyt, jako że wchłaniają duże ilości wody.
Dzisiejsze ciasto jest mięsiste, bardziej zbite i bardzo smaczne. Możne je posypać cukrem pudrem aby cieszyć się nim w postaci deseru. Można też upiec ciasto bez owoców, tak jak chlebek, kroić na kawałki i tostować na śniadanie. Do wykorzystania przepisu zachęcam, szczególnie tych, którzy dbają o dietę.


Ciasto ze śliwkami, nasionami chia i zarodkami pszennymi

składniki na keksówkę:

350 g śliwek, umytych, wydrążonych, pokrojonych w plasterki
3 jajka, średniego rozmiaru, białka i żółtka osobno
100 g brązowego cukru
80 g cukru kryształ
160 g mąki pszennej
60 g zarodków pszennych
łyżka proszku do pieczenia
1,5 łyżki nasiona chia
1 łyżka masła do natłuszczenia formy
1,5 łyżki otrębów żytnich do wysypania formy

Przygotowanie:

1. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni Celsjusza.
2. Formę natłuszczamy masłem i wysypujemy otrębami.
3. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia, cukrem brązowym, cukrem, łączymy z zarodkami.
4. Białka ubijamy na sztywno. Żółtka łączymy z nasionami chia. 
5. Do sztywnych białek wsypujemy  przesianą mąkę z suchymi składnikami. Mieszamy delikatnie. Dodajemy żółtka z nasionami. Mieszamy tylko do połączenia. Wlewamy ciasto do przygotowanej formy.
Na wierzch wykładamy plasterki śliwek. Formę wstawiamy do piekarnika, na środkową półkę na 40 minut aż ciasto nabierze złoto-brązowego koloru. Ciasto studzimy i kroimy całkowicie wystudzone.


środa, 3 września 2014

Ciasto budyniowe z jabłkami


Jakiś czas temu koleżanka pożyczyła mi książkę z przepisami na ciasta. 103 ciasta siostry Anastazji przeglądałam wcześniej i zamierzałam kupić. Wertowałam ostatnio tę książkę w poszukiwaniu ciasta nieskomplikowanego i koniecznie z jabłkami. I obok sernika, tradycyjnej szarlotki i innych wypieków o cudacznych nazwach, natrafiłam na  placek budyniowo-jabłkowy. Byłam ciekawa efektu bo przygotowanie ciasta nie należało do wyszukanych. Połączenie budyniu z jabłkami znam i bardzo lubię od wielu lat. Placek wyszedł pyszny, mięciutki, wyważony. Można by pokusić się o dodanie prawdziwej wanilii do budyniu. Można by też jabłka wymieszać z odrobiną cynamonu. Jak kto lubi. Nam bardzo zasmakował. Zwłaszcza ciasto- delikatne i maślane. Przepis bardzo gorąco polecam a do książki i wypieków siostry Anastazji pewnie jeszcze powrócę.


Ciasto budyniowe z jabłkami 
przepis pochodzi z książki 103 ciasta siostry Anastazji

składniki na formę o wymiarach 23 x 38 cm:

ciasto kruche:
250 g masła
180 g cukru
3 żółtka
3 łyżki kwaśnej śmietany
1 cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
500 g mąki pszennej *

składniki na masę budyniową:
3 paczki budyniu waniliowego (po 40 g każdy)
9 łyżek cukru
1 l mleka

dodatkowo:
7-8 jabłek
2 łyżki kaszy mannej

Przygotowanie:

1. Składniki na ciasto kruche wkładamy do dużej miski. Za pomocą dwóch noży siekamy masło z cukrem, mąką, żółtkami, śmietaną, proszkiem. Wyrabiamy ciasto, dzielimy na dwie części. Jedną część wykładamy na dno formy do pieczenia ( wymiary 23 na 38 cm), drugą część odstawiamy.
2. Jabłka myjemy, obieramy, wykrawamy gniazda nasienne, kroimy w plasterki. Następnie obtaczamy w 2 łyżkach kaszki mannej.
3.. Gotujemy budyń. Z litra mleka odlewamy 1,5 szklanki i w niej rozprowadzamy 3 budynie z cukrem. Jak tylko mleko zacznie się gotować wlewamy rozrobiony budyń i energicznie mieszamy trzepaczką aż masa zgęstnieje.
4. Gorący budyń wylewamy na ciasto. Na budyń wykładamy plasterki jabłek. Z drugiej części ciasta kruchego robimy kruszonkę i wykładamy na owoce. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni Celsjusza. Formę z ciastem pieczemy aż wierzch nabierze złoto-brązowego koloru, tj. około 20-30 minut. Ciasto po upieczeniu studzimy i kroimy na kawałki. Można przed podaniem posypać je cukrem pudrem.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Followers